<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do HOWL Kulturalny Skowyt</title>
	<atom:link href="http://howl.org.pl/?feed=comments-rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://howl.org.pl</link>
	<description>Kolejna witryna oparta na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 13:47:14 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Skomentuj HOWL poleca&#8230; The Uninvited (1944), którego autorem jest admin</title>
		<link>http://howl.org.pl/?p=172#comment-43</link>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 13:47:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://howl.org.pl/?p=172#comment-43</guid>
		<description>Tak, też mam taką (magia Internetu).Wersja nawet niczego sobie. Film zresztą również.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, też mam taką (magia Internetu).Wersja nawet niczego sobie. Film zresztą również.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj HOWL poleca&#8230; The Uninvited (1944), którego autorem jest Bartek</title>
		<link>http://howl.org.pl/?p=172#comment-42</link>
		<dc:creator>Bartek</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 09:54:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://howl.org.pl/?p=172#comment-42</guid>
		<description>No to teraz mnie zainteresowałeś... Jak mogłem tego nie znać? Dzięki. Dostępna jest tylko wersja VHS, też masz taką?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No to teraz mnie zainteresowałeś&#8230; Jak mogłem tego nie znać? Dzięki. Dostępna jest tylko wersja VHS, też masz taką?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Oscarowe nominacje &#8211; autorski komentarz, którego autorem jest P.S.</title>
		<link>http://howl.org.pl/?p=164#comment-40</link>
		<dc:creator>P.S.</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Jan 2012 20:04:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://howl.org.pl/?p=164#comment-40</guid>
		<description>Niczego twojego Arku nie czytałem, a jak się okazuje świetnie piszesz, lekko i bez przesady. 

Imię Ninoczka chyba się odmienia??

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Niczego twojego Arku nie czytałem, a jak się okazuje świetnie piszesz, lekko i bez przesady. </p>
<p>Imię Ninoczka chyba się odmienia??</p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Idąc z duchem czasu, czyli powrót do przeszłości, którego autorem jest Maciek</title>
		<link>http://howl.org.pl/?p=104#comment-35</link>
		<dc:creator>Maciek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 12:38:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://howl.org.pl/?p=104#comment-35</guid>
		<description>Miałem coś napisać, ale po doczytaniu do końca stwierdziłem że autor wyczerpał temat. Dodam tylko że wszelkiego rodzaju &#039;remastery&#039; to moim zdaniem jednak zmora i symbol naszych czasów. Listy sprzedaży okupowane na szczytach takimi wydawnictwami są dla mnie irytujące, aczkolwiek fakt sprzedania dużej ilości egzemplarzy płyty broni takiej koncepcji od strony marketingowej bezdyskusyjnie. Mam tylko nadzieję, że faktycznie idzie za tym edukacyjna funkcja tego typu wydawnictw, że oto spragnieni poznawania muzyki młodzi ludzie, tej muzyki z czasów kiedy była ona jeszcze oryginalna i odkrywcza, nie zaś wtórna jak w dużym stopniu dzisiaj, czerpią z tego radość, inspirację i &#039;odwyk&#039; od hip-hopowych coverów starych &#039;kawałków&#039;, czy popowych &#039;hitów&#039; wykorzystujących sample &#039;wycięte&#039; z kamieni milowych np. rocka. Ja osobiście zawsze czekam na nowe dźwięki, bo w tej materii do odkrycia jest zapewne jeszcze co nieco.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Miałem coś napisać, ale po doczytaniu do końca stwierdziłem że autor wyczerpał temat. Dodam tylko że wszelkiego rodzaju &#8216;remastery&#8217; to moim zdaniem jednak zmora i symbol naszych czasów. Listy sprzedaży okupowane na szczytach takimi wydawnictwami są dla mnie irytujące, aczkolwiek fakt sprzedania dużej ilości egzemplarzy płyty broni takiej koncepcji od strony marketingowej bezdyskusyjnie. Mam tylko nadzieję, że faktycznie idzie za tym edukacyjna funkcja tego typu wydawnictw, że oto spragnieni poznawania muzyki młodzi ludzie, tej muzyki z czasów kiedy była ona jeszcze oryginalna i odkrywcza, nie zaś wtórna jak w dużym stopniu dzisiaj, czerpią z tego radość, inspirację i &#8216;odwyk&#8217; od hip-hopowych coverów starych &#8216;kawałków&#8217;, czy popowych &#8216;hitów&#8217; wykorzystujących sample &#8216;wycięte&#8217; z kamieni milowych np. rocka. Ja osobiście zawsze czekam na nowe dźwięki, bo w tej materii do odkrycia jest zapewne jeszcze co nieco.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Kino kultowe, którego autorem jest 1600 ASA</title>
		<link>http://howl.org.pl/?p=129#comment-32</link>
		<dc:creator>1600 ASA</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 20:04:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://howl.org.pl/?p=129#comment-32</guid>
		<description>Świetny przegląd różnych stron bardzo nieuchwytnego zjawiska! I słuszna doza uzasadnionego sceptycyzmu... Właśnie ten wątek najchętniej bym pociągnął, bo moim zdaniem kultowość po zagarnięciu przez &quot;Powers That Be&quot; stała się piosenką przeszłości. Ponarzekajmy!

Obecnie zjawisko oddolnego spontanicznego kultu to już chyba przeważnie nic więcej niż krótkotrwały internetowy flash mob. Rynek przyswoił i spieniężył mechanizmy, które niegdyś działały za garść dolarów. Znaki czasu: ComiCon ze święta pasjonatów, bogatych głównie duchem, zmienił się w wielobranżowy festyn konsumpcji, a otaku, jak pisze etosowy nerd Patton Oswalt, można dziś zostać za jednym kliknięciem.

Przed tą istotną zmianą z początku XXI wieku kultowe były i &quot;Gwiezdne wojny&quot;, i &quot;Dziwolągi&quot;, i &quot;Kret&quot;, a nawet &quot;Obywatel Kane&quot;. Dziś co najwyżej (ale czy na pewno?) &quot;Drive&quot;, wokół którego narasta celebra pod tytułem &quot;kochamy ten film (a zwłaszcza Ryana), ale establishment (Akademia) nie pozna się na rzeczy&quot;. To dobre kino zresztą.

Istotą kultowości jest parareligijna otoczka: a to, oprócz ekstazy i żarliwości w głoszeniu Słowa, także rzeczy społecznie trwałe: powtarzalny rytuał, o którym pisałaś, i cementująca komunia. Rzeczy prawie niemożliwe w krajobrazie po rewolucji z mobile devices. Kto z nas w ogóle przegląda archiwa tumblra / facebooka / twittera? Tyle przedawnionej i już-zapomnianej treści zalega na serwerach kultury, że łatwiej jest coś opublikować na nowo, niż przypomnieć. Tymczasem kult rozpamiętuje, żywi się ciągłością i nie szuka poklasku na serwisach społecznościowych. Jest - jak sugerujesz na koniec - głębią wieloletniego przywiązania, a nie ilością followersów w danym momencie dnia. 

Internet był sprzymierzeńcem kultu, ale to było przed powtórnym przyjściem Steve&#039;a Jobsa. Dzisiaj może się to wydać symboliczne, ale łabędzi śpiew kina kultu przypada, jak sądzę, na lata premiery Ipoda: to filmy takie jak &quot;Fight Club&quot; i &quot;Donnie Darko&quot;, które żyły życiem po życiu bez wiedzy i wsparcia Systemu. Dzisiaj co najwyżej ten czy inny tekst &quot;goes viral&quot;, ale z tego nie wyrasta żaden trwały ruch, nie akumuluje się żadna wartość dodana (poza szybko realizowanym zyskiem korpo-dostawców &quot;kontentu&quot;). Puenta: zamiast zajeżdżonej na śmierć kasety VHS - instant streaming, zamiast &quot;oddychającej&quot; Wspólnoty - Masa i jej konwulsyjne zrywy. Dobrze, że chociaż można się cieszyć i tym.

P.S. Kaznodzieja tryb off :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Świetny przegląd różnych stron bardzo nieuchwytnego zjawiska! I słuszna doza uzasadnionego sceptycyzmu&#8230; Właśnie ten wątek najchętniej bym pociągnął, bo moim zdaniem kultowość po zagarnięciu przez &#8222;Powers That Be&#8221; stała się piosenką przeszłości. Ponarzekajmy!</p>
<p>Obecnie zjawisko oddolnego spontanicznego kultu to już chyba przeważnie nic więcej niż krótkotrwały internetowy flash mob. Rynek przyswoił i spieniężył mechanizmy, które niegdyś działały za garść dolarów. Znaki czasu: ComiCon ze święta pasjonatów, bogatych głównie duchem, zmienił się w wielobranżowy festyn konsumpcji, a otaku, jak pisze etosowy nerd Patton Oswalt, można dziś zostać za jednym kliknięciem.</p>
<p>Przed tą istotną zmianą z początku XXI wieku kultowe były i &#8222;Gwiezdne wojny&#8221;, i &#8222;Dziwolągi&#8221;, i &#8222;Kret&#8221;, a nawet &#8222;Obywatel Kane&#8221;. Dziś co najwyżej (ale czy na pewno?) &#8222;Drive&#8221;, wokół którego narasta celebra pod tytułem &#8222;kochamy ten film (a zwłaszcza Ryana), ale establishment (Akademia) nie pozna się na rzeczy&#8221;. To dobre kino zresztą.</p>
<p>Istotą kultowości jest parareligijna otoczka: a to, oprócz ekstazy i żarliwości w głoszeniu Słowa, także rzeczy społecznie trwałe: powtarzalny rytuał, o którym pisałaś, i cementująca komunia. Rzeczy prawie niemożliwe w krajobrazie po rewolucji z mobile devices. Kto z nas w ogóle przegląda archiwa tumblra / facebooka / twittera? Tyle przedawnionej i już-zapomnianej treści zalega na serwerach kultury, że łatwiej jest coś opublikować na nowo, niż przypomnieć. Tymczasem kult rozpamiętuje, żywi się ciągłością i nie szuka poklasku na serwisach społecznościowych. Jest &#8211; jak sugerujesz na koniec &#8211; głębią wieloletniego przywiązania, a nie ilością followersów w danym momencie dnia. </p>
<p>Internet był sprzymierzeńcem kultu, ale to było przed powtórnym przyjściem Steve&#8217;a Jobsa. Dzisiaj może się to wydać symboliczne, ale łabędzi śpiew kina kultu przypada, jak sądzę, na lata premiery Ipoda: to filmy takie jak &#8222;Fight Club&#8221; i &#8222;Donnie Darko&#8221;, które żyły życiem po życiu bez wiedzy i wsparcia Systemu. Dzisiaj co najwyżej ten czy inny tekst &#8222;goes viral&#8221;, ale z tego nie wyrasta żaden trwały ruch, nie akumuluje się żadna wartość dodana (poza szybko realizowanym zyskiem korpo-dostawców &#8222;kontentu&#8221;). Puenta: zamiast zajeżdżonej na śmierć kasety VHS &#8211; instant streaming, zamiast &#8222;oddychającej&#8221; Wspólnoty &#8211; Masa i jej konwulsyjne zrywy. Dobrze, że chociaż można się cieszyć i tym.</p>
<p>P.S. Kaznodzieja tryb off <img src='http://howl.org.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

